Weszłam do gabinetu, położyłam się na łóżeczku i
Weszłam do gabinetu, położyłam się na łóżeczku i odkryłam brzuszek (dzięki Bogu normalne USG!!!). Monitor wisiał na ścianie przede mną idealnie wychylony. Mówił (lekarz) coś do mnie przykładając to urządzonko do mojego brzucha, ale ja już patrzyłam na moje dziecko. Przeżycie wręcz nie do opisania. Odrazu się popłakałam. Jeszce nigdy w życiu się tak nie wzruszyłam. Spało sobie spokojnie we mnie. Powoli przenosiłam wzrok z jednego punkciku na drugi. Bardzo wyrażnie rysował sie paciorek kręgosłupa, drobniutkie rączki, aż zobaczyłam pikającą kropeczkę... o Boże to serduszko... jak szybko i miarowo bije. Lekarz pokazał mi wszystko, rączki, nóżki, nawet paluszki mogłam policzyć. 6,2 cm, 9 gram doskonale rozwinięte, kształtna buźka. Pochwalił mnie za wzorowego dzidziusia i stwierdził, że to jeden z ładniejszych jakie widział

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)